Prace z bajorkiem w tle

03.02.2020

Dzisiaj będzie więcej i obszerniej, bo pokażę Wam mój dotychczasowy udzierg z wykorzystaniem bajorka i podzielę się moimi spostrzeżeniami na jego temat.

Bajorek, czyli delikatny drucik a'la sprężynka, bardzo popularny u koleżanek po fachu zza wschodniej granicy, pojawił się u nas już jakiś czas temu i z miejsca podbił także nasz rękodzielniczy świat, więc i ja nie mogłam go nie przetestować :)

Na pierwszy ogień poszły dwie broszki, które przy okazji pozwoliły mi poćwiczyć montowanie tradycyjnego zapięcia (co było jedną z rzeczy, które jak dotąd mnie odstraszały, a oczywiście okazało się, że nie taki diabeł straszny...).


Zaczęłam od bajorka miękkiego, który jest łatwy do przyszycia - wystarczy uciąć pożądaną długość i przeszyć przez środek, tak jak koralik. Niestety równie łatwo można go popsuć jeśli nitka się zahaczy czy zaplącze, o co wcale nie trudno.


Jakiś czas później powstała trzecia, mniejsza sztuka. Tutaj udało mi się osiągnąć efekt wypukłości, co zdecydowanie bajorkowi wychodzi na dobre.

Kolejny był "Czarny kot" - moja interpretacja jednej z inspiracji kalendarzowych w konkursie Royal-Stone.
Tutaj użyłam już bajorka twardego w kolorze czarnym. W odróżnieniu od jego miękkiej wersji, tutaj nitkę wszywa się między żeberka bajorka, ale najpierw trzeba go lekko rozciągnąć, inaczej nitka zostanie na zewnątrz i będzie widoczna lub, jeśli ją mocno zaciągniemy, "przetnie" nam bajorek i to miejsce będzie się odznaczało od reszty. Tyle się nauczyłam po pierwszej nieudanej próbie ;) Jakby tego było mało, bajorek bajorkowi nierówny i ten akurat nie był najlepszej jakości - miejscami zaczęło schodzić z niego pokrycie, ukazując oryginalny miedziany kolor. Ale nie ma tego złego i udało mi się zrobić wszystko tak jak sobie zaplanowałam.


Następne było piórko, zainspirowane pracami Joasi z bloga Bluefairy-art, która jak pewnie wiecie sami, tworzy przeróżne broszkowe cuda z pięknymi przejściami kolorów. Jestem z niego niezwykle dumna, "ale". No właśnie, niestety mimo całego jego uroku, bajorek, tutaj w wersji srebrnej, spłatał mi kolejnego figla - po pewnym czasie miejscami pojawiły się na nim przebarwienia, tak jakby zaczął śniedzieć (jeśli nie zapomnę uzupełnię ten wpis zdjęciem poglądowym). Niektóre dają się wytrzeć, inne niestety nie i są widoczne gołym okiem, ale mimo tego nie mam serca spruć tej pracy. Dodatkowo, z bajorkiem twardym też zalecam ostrożność, bo używając go na brzegach, obszywając pracę koralikami można go łatwo przerwać jeśli niechcący wbijemy się w niego igłą.


Ostatni (na razie) jest wisior, który zrobiłam na grupowe bajorkowe wyzwanie na Facebooku. Poza trzema rodzajami bajorka jest tu też sporo daggerów, szklany guzik z ważką, rivoli Swarovskiego z efektem laser etched giraffe i malutki labradoryt.


Co ciekawe, do konturów użyłam tego samego bajorka co w piórku i (odpukać) jak dotąd nic się z nim nie dzieje, a obie prace przechowuję tak samo - w szczelnych woreczkach i pudełku, tak jak i sam bajorek. Ot, zagwozdka.


Podsumowując możecie mnie zaliczyć do fanów bajorka, bo choć potrafi być kapryśny i wymaga ostrożnego traktowania, to efekt jaki daje w pracach jest zdecydowanie wart czasu, który trzeba mu poświęcić. Dodatkowym atutem jest dość przyzwoity wybór jeśli chodzi o kolory, fakturę czy rozmiar. Dlatego też zrobiłam już pewne zapasy i planuję kolejne prace.
Jeśli któraś z Was miała już z tym materiałem do czynienia koniecznie napiszcie jak wrażenia :)

5 komentarzy

  1. O rety, ile pięknych prac w tym wpisie, aż nie wiadomo gdzie oczy podziać :) Wszystkie są wyjątkowe i każde zdjęcie "studiowałam" dłuższą chwilę, szczególnie ten złoty liść z wypukłościami wpadł mi w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Basiu, prace prześliczne:) Piórka,listki, wisior bardzo mi się podobają, ale, że kociara jestem, to kot najbardziej skradł me serce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie polubiliście się z bajorkiem. Wszystkie prace są piękne, chociaż pierwsza wręcz skradła moje serce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne prace :) bajorko zakupiłam już dawno, ale zabawa z nim wciąż przede mną. Mam pewne ambitne plany, zobaczymy, jak to wyjdzie i czy zdążę ;)
    Wisior jest po prostu przecudowny! Ma wszystko co kocham - pudrowy róż, ważkowy guzik, rivoli, labrador... Piękny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż nie wiem co podoba mi się bardziej! Same cudeńka, aż nie mogę się napatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i każde miłe słowo :)

Kontakt

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *